Wegańskie jest modne

2020-11-02
Wegańskie jest modne

No właśnie, modne… Czy to wystarczy? Jak wiadomo, mody przychodzą i odchodzą (a styl pozostaje, przynajmniej wg Coco Chanel). Co zrobić, aby przynajmniej tę modę zatrzymać na dłużej? Bo powiedzmy sobie szczerze, niektóre mody są tylko ciekawostkami, lecz weganizm to coś więcej. To styl życia. To właściwe wybory nie tylko w kuchni czy w modzie, ale również w drogerii. Dziś o tym, dlaczego warto wybierać kosmetyki wegańskie.

 

Jak rozpoznać kosmetyki wegańskie?

Jeszcze nie tak dawno temu koncepcja kosmetyku wegańskiego wywoływała co najmniej zdziwienie. No, bo jak to? Można sobie zrobić wegański obiad albo kupić kurtkę ze skóry ekologicznej, ale kosmetyk? Okazuje się, że również kosmetyki mogą być wegańskie albo nie. W dzisiejszych czasach wszystkie kosmetyki i ich składniki sprzedawane w UE nie mogą być testowane na zwierzętach, czyli muszą być „cruelty free”. Jednak, aby krem czy szampon można było nazwać wegańskim musi on spełnić jeden bardzo ważny warunek. Nie może zawierać jakichkolwiek produktów pochodzenia zwierzęcego, nawet takich jak mleko, miód, propolis, lanolina czy wosk pszczeli. Łatwo powiedzieć, trudniej sprawdzić prawda? Przecież nie każdy z nas jest ekspertem od składów, szczególnie, że na opakowaniach kosmetyków nazwy poszczególnych składników pisane są po łacinie. Na szczęście marki kosmetyczne coraz częściej starają się o przyznanie ich produktom certyfikatów, które potwierdzają ich wegańskość.

Najbardziej znanym na świecie certyfikatem wegańskim jest certyfikat przyznawany przez Vegan Society. Wygląda on w następujący sposób:

Warto zwracać na niego uwagę i sięgać po produkty nim oznaczone, ponieważ dzięki temu za każdym razem robimy mały prezent naturze i naszym małym przyjaciołom.

 

Czy kosmetyki wegańskie są skuteczne?

Natura naturą, ale rynek rządzi się swoimi prawami. Niestety w dzisiejszych czasach wzniosłe idee nie wystarczą. Musi iść za nimi wartość praktyczna, co w przypadku kosmetyków oznacza, że muszą po prostu działać. Na szczęście dzisiejsza wiedza kosmetologiczna pozwala nam zastąpić składniki pochodzenia zwierzęcego tymi roślinnymi lub syntetycznymi, które są nie mniej bezpieczne niż te naturalne.

 

Naturalne czy wegańskie? We want it all.

Lubimy swoją strefę komfortu. Nawet bardzo. Coraz ciężej jest nam się zdecydować na jej opuszczenie w imię wyższych wartości. Na szczęście nie zawsze musimy. Na szczęście są kosmetyki, które dadzą nam poczucie dobrze spełnionego obowiązku w kwestii zachowania dobrostanu zwierząt, ale również zadowolą nasze wymagania praktyczne. Czego dziś wymagamy od kosmetyku do twarzy? Aby miał miłą konsystencję, ładny kolor, pięknie pachniał, zostawiał miłe uczucie na twarzy, nie powodował jej świecenia i ponad wszystko, aby działał. Ufff. Dużo tego. Ale się da!

Natura Siberica w swojej nowej linii do twarzy Oblepikha C-berrica udowadnia, że tak wysoko zawieszona poprzeczka, to coś co motywuje, a nie podcina skrzydła.

Przyjrzyjmy się zatem tej linii bliżej.

Jagody (berries), rokitnik (oblepikha) i syberyjska wit.C  (C-berrica) czyli po nitce do kłębka.

Już sam wygląd opakowań linii C-berrica daje nam przedsmak tego co znajdziemy w środku. Soczyste, energetyczne, kolorowe kartoniki zachęcają do zajrzenia do środka. Po odkręceniu wieczka i nałożeniu odrobiny kosmetyku na skórę czujemy lekko słodki, trochę cytrusowy zapach, który od razu budzi do życia i dodaje nam energii. A jeszcze nawet nie dotknęliśmy twarzy… To jest właśnie magia witaminy C.

Witaminę tą możemy znaleźć w linii Oblepikha C-berrica w kilku miejscach. Po pierwsze w będącym podstawą linii wegańskim, organicznym hydrolacie z rokitnika. Rokitnik, a w szczególności jego owoce słyną z wysokiej zawartości tej właśnie witaminy. Drugim jej źródłem jest witamina C w formie SAP, o której więcej powiem nieco później.

W linii znajdziemy kosmetyki oczyszczające takie jak oczyszczający żel do twarzy z wit. C i rewitalizujący peeling-maska do twarzy, a także te typowo pielęgnacyjne. Ale skupmy się najpierw na oczyszczaniu.

 

Zarówno żel jak i peeling zawierają w swoim składzie kwasy AHA (mlekowy, glikolowy) oraz owocowe występujących w takich roślinach jak np. będący podstawą całej linii rokitnik. Powoduje to, że oba kosmetyki nie tylko oczyszczają naszą skórę poprzez usunięcie z niej typowych zanieczyszczeń takich jak brud, kurz czy nadmiar sebum, ale również delikatnie złuszczają naskórek. Dzięki temu po spłukaniu twarzy wodą pozbywamy się wszelkiego rodzaju zanieczyszczeń i „niechcianego bagażu”, który powoduje, że wyglądamy na smutne i zmęczone.

Serum czy krem? A może i to, i to?

Oczywiście, że i to, i to. Trzeba tylko znać kolejność. Na tak świetnie przygotowanej skórze swoje wszystkie możliwości mogą pokazać najpierw serum, a potem kremy.

 

W zależności od preferencji możemy wybierać z dwóch rodzajów serum. Jeśli nasza skóra jest zmęczona, wiotka, potrzebuje uderzeniowej dawki witamin to powinniśmy wybrać energizujące serum do twarzy z wit. C ponieważ główne skrzypce gra tu organiczny hydrolat z rokitnika i witamina C SAP, która charakteryzuje się wysoką stabilnością i działaniem dopiero w wyniku kontaktu ze skórą, kiedy to w pełni uwalnia swoje możliwości rozświetlające, wzmacniające i ujednolicające koloryt. W efekcie nasza twarz nabiera wspaniałej witalności i blasku. W okresach, kiedy bardziej zależy nam na walce z przebarwieniami, silniejszym ujędrnieniu i ochronie przed negatywnym wpływem środowiska sięgnijmy po antyoksydacyjne serum do twarzy z wit C. Na takie działanie ma wpływ zastosowanie Vit. B3 i panthenolu jako składników wspierających działanie charakterystycznych dla linii organicznego hydrolatu z rokitnika i vit. C. takie rozwiązanie pozwala na uzyskanie produktu działającego silnie antyoksydacyjnie, ochronnie i wzmacniająco.

Oba serum działają świetnie bez względu na to czy zastosujemy je rano czy wieczorem, aczkolwiek ze względu na gwiazdę linii, czyli witaminę C z jej właściwościami ochronnymi, skłaniałabym się raczej do używania ich rano pod krem.

Życie to dokonywanie wyborów. Który krem będzie lepszy dla mnie? Zobaczmy.

Z filtrem czy bez? To zależy. Jeśli na co dzień używamy oddzielnie ochrony przeciwsłonecznej lub podkładu z filtrem wybierzmy tonizujący krem fluid do twarzy z wit. C. Dopełni on działania serum, a dzięki składnikom takim jak organiczny olej z owoców rokitnika, vit. C SAP, vit. B5 czy kwas hialuronowy dodatkowo świetnie nawilży i zabezpieczy naszą skórę przed utratą wody w ciągu dnia. Jeśli natomiast wolimy minimalizm kosmetyczny i krem do twarzy stanowi nasze podstawowe zabezpieczenie przed promieniowaniem UV, to lepszym wyborem będzie rozświetlający krem do twarzy na dzień z wit. C. poza działaniem wynikającym z wysokiej dawki tej witaminy, wspomaga on wyrównanie kolorytu cery oraz wyjątkowo silnie chroni ją przed słońcem. Pamiętajmy, że witamina C zwiększa skuteczność filtrów słonecznych i stosowanie tego tandemu w okresie letnim jest stanowczo dobrym i zalecanym przez dermatologów pomysłem.

 

No i jak Ci się podoba takie podejście do kosmetyków wegańskich? Można? Można. Linia Oblepikha C-berrica pokazuje, że nie zawsze trzeba z czegoś rezygnować, aby coś innego uzyskać. Pielęgnacja twarzy może być skuteczna i wegańska jednocześnie. A więc rozświetlajmy się, nawilżajmy i chrońmy korzystając do woli z tego co oferuje nam syberyjska natura i jej wspaniałe owoce. I cały czas pamiętajmy, że ten piękny zapach, jedwabista konsystencja i w efekcie gładka skóra nie spowodowały cierpienia żadnego zwierzęcia. To jest dobra myśl na koniec i z nią Cię zostawiam J

Pokaż więcej wpisów z Listopad 2020

Polecane

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel